Niesamowite emocje w grupie E
Kibice oglądający sobotnie mecze w grupie E pomiędzy Czechami i Ghaną oraz Włochami i USA na długo zapamiętają te wydarzenia. Podczas tych meczów mieliśmy bowiem do czynienia z największymi emocjami jakie towarzyszyły nam dotąd od rozpoczęcia tych mistrzostw.
Pierwszy mecz rozgrywany w Kolonii o godzinie 18:00 pomiędzy Czechami a Ghaną rozpoczął się od sensacji. Już w 2 minucie do piłki dopadł Asamoah Gyan i pokonał czeskiego bramkarza grającego na co dzień w Chelsea Londyn Petra Cecha. Czesi w takich sytuacjach nie zwykli jednak się poddawać i przez całą pierwszą połowę na bramkę Ghany sunął atak za atakiem. Przeciwnicy nie zamierzali bronić wyniku i raz po raz bardzo groźnie kontratakowali. Jasne było, że w tym meczu bramki jeszcze padną.
Druga połowa stała pod znakiem jeszcze większych emocji. W 65 minucie miało miejsce kontrowersyjne zdarzenie. Po nieudanej pułapce ofsajdowej na sytuacje sam na sam z bramkarzem Czech w polu karnym wyszedł Matthew Amoah. Czeski obrońca, Tomas Ujfaulsi chcąc ratować sytuacje zahaczył od tyłu w nogi piłkarza Ghany, który padł na 10 metrów przed bramką. Sędzia wskazał na rzut karny, a Czecha ukarał czerwoną kartką. Żółtą kartkę otrzymał także Asamoah Gyan, który trafił do siatki w momencie, kiedy Ujfaulsi nie opuścił jeszcze boiska. W powtórzonej próbie piłka odbiła się od słupka dając nadzieje czeskim kibicom na odwrócenie niekorzystnego wyniku.
Od tego momentu mecz przypominał rozpaczliwą walkę Czechów w celu zdobyciu wyrównującego gola. Środek pola praktycznie nie istniał więc po kontrataku Czech piłka w ciągu paru sekund znajdowała się błyskawicznie pod bramką Petra Cecha. Każda akcja w dodatku kończyła się strzałem na bramkę! Kibice przeżywali niesamowite emocje.
Czesi grając w osłabieniu nie angażowali się całym zespołem w obronie przez co tylko dzięki świetnej dyspozycji swojego bramkarza uratowali się od pogromu.
To jednak Ghana okazała się lepsza udowadniając to golem na 2-0 strzelonym dopiero w 82 minucie przez Sulleya Muntariego. Ale nawet fakt straty drugiego gola nie zabił wiary w piłkarzach Czeskiej Republiki. Wiedząc, że o ostatecznych miejscach w grupie może decydować różnica bramek atakowali z taką samą zawziętością jak wcześniej. Mecz jednak zakończył się wygraną piłkarzy z „Czarnego Lądu”
W ciągu całego meczu na bramki padło aż 34 strzały co idealnie oddaje walkę obu drużyn. Więcej, bo aż 20 było w wykonaniu Ghany. Oba zespoły w końcowym rozrachunku posiadały piłkę po 50% czasu.
Czechy - Ghana 0:2 (0:1)
Bramki: Asamoah Gyan (2. min), Sulley Muntari (82. min).
Żółte kartki: Vratislav Lokvenc - Otto Addo, Michael Essien, Asamoah Gyan, Derek Boateng, Sulley Muntari, Habib Mohammed.
Czerwona kartka - Tomas Ujfaulsi (Czechy, 65. min)
Sędzia: Horacio Elizondo (Argentyna). Widzów 43 000.
Czechy: Petr Cech - Zdenek Grygera, Marek Jankulovski, David Rozehnal, Tomas Ujfalusi - Tomas Galasek (46. min - Jan Polak), Pavel Nedved, Karel Poborsky (56. min - Jiri Stajner), Tomas Rosicky, Jaroslav Plasil (68. min - Libor Sionko) - Vratislav Lokvenc.
Ghana: Richard Kingston - John Paintsil, Habib Mohammed, John Mensah, Illiasu Shilla - Sulley Muntari, Michael Essien, Stephen Appiah, Otto Addo (46. min - Derek Boateng) - Asamoah Gyan (85. min - Razak Pimpong) - Matthew Amoah (80. min - Eric Addo).
W drugim meczu, rozgrywanym o godzinie 21:00 w Kaiserslautern na Fritz-Walter-Stadion Włochy podejmowały reprezentacje USA. Dla Amerykanów był to mecz ostatniej szansy w którym przegrana oznaczała by pożegnanie z mistrzostwami.
Mecz był dramatyczny od samego początku aż po ostatni gwizdek arbitra. USA rozpoczęło bez respektu dla rywala. Przycisnęli Włochów stwarzając sobie parę okazji bramkowych, mało z nich jednak kończyło się oddaniem celnego strzału w światło bramki Gianluigi Buffona.
Pierwsza bramka w meczu padła dla Włoch w 22 minucie. Jej strzelcem był Alberto Gilardino, piłkarz AC Milan. Amerykanie skoncentrowali wszystkie swoje siły na akcjach ofensywnych by odrobić straty. Na efekty nie trzeba było długo czekać, po akcji w zamieszaniu bramkowym piłkę skiksował włoski obrońca Cristian Zaccardo nie dając szans Buffonowi.
Mecz rozpoczął się od nowa, w tym momencie jeden punkt nie satysfakcjonował żadnej z drużyn. Spotkanie się zaostrzyło. Już w minutę po wyrównaniu Daniele De Rossi brutalnie faulował napastnika USA Briana McBride’a za co otrzymał czerwoną kartkę. Zakrwawionego McBride’a do gry szybko przywrócili lekarze. Liczba graczy w obu drużynach wyrównała się tuż przed przerwą. Po kolejnym brutalnym faulu Urugwajski sędzia był bezwzględny. Tym razem czerwoną kartkę zobaczył Pablo Mastroeni.
Druga połowa zapowiadała się bardzo ciekawie: remis 1-1, po dziesięciu piłkarzy na boisku. Tego dnia jednak sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Już w 2 minuty po rozpoczęciu drugiej połowy drugą żółtą, w efekcie czerwoną kartkę otrzymał Eddie Pope. Piłkarze USA do końca musieli grać bez 2 piłkarzy. Od tego momentu Włosi przejęli inicjatywę i przeprowadzali atak za atakiem.
Ostatnie minuty to desperackie atak na bramkę Amerykanów broniących się wszystkimi siłami.
Piłkarzem, któremu całe Stany Zjednoczone będą dziękować, jeśli USA uda się awansować do następnej rundy będzie bramkarz - Kasey Keller. Parę mistrzowskich parad zapobiegło przegranej, dzięki czemu USA zachowało szanse na awans.
Włochy - USA 1:1 (1:1)
Bramka - Alberto Gilardino (22 min.) - Cristian Zaccardo (27 min. - sam.).
Żółte kartki: Francesco Totti, Gianluca Zambrotta - Eddie Pope.
Czerwone kartki: Daniele De Rossi (28 min. - za faul) - Pablo Mastroeni (45 min. - za faul), Eddie Pope (47 min. - za drugą żółtą).
Sędziował: Jorge Larrionda (Urugwaj).
Widzów: 45 000.
Włochy: Gianluigi Buffon - Cristian Zaccardo (54 min. - Alessandro Del Piero), Alessandro Nesta, Fabio Cannavaro, Gianluca Zambrotta - Daniele De Rossi, Andrea Pirlo, Simone Perrotta - Francesco Totti (35 min. - Gennaro Gattuso) - Luca Toni (61 min. - Vincenzo Iaquinta), Alberto Gilardino;
USA: Kasey Keller - Steve Cherundolo, Oguchi Onyewu, Eddie Pope, Carlos Bocanegra - Clint Dempsey (62 min. - DaMarcus Beasley), Pablo Mastroeni, Claudio Reyna, Bobby Convey (52 min. - Jimmy Conrad) - Landon Donovan - Brian McBride.
źródło: własne