Niesamowite emocje w grupie E

Kategoria wpisu: MŚ 2006 — admin at 12:12 pm on niedziela, czerwiec 18, 2006

Kibice oglądający sobotnie mecze w grupie E pomiędzy Czechami i Ghaną oraz Włochami i USA na długo zapamiętają te wydarzenia. Podczas tych meczów mieliśmy bowiem do czynienia z największymi emocjami jakie towarzyszyły nam dotąd od rozpoczęcia tych mistrzostw.

Pierwszy mecz rozgrywany w Kolonii o godzinie 18:00 pomiędzy Czechami a Ghaną rozpoczął się od sensacji. Już w 2 minucie do piłki dopadł Asamoah Gyan i pokonał czeskiego bramkarza grającego na co dzień w Chelsea Londyn Petra Cecha. Czesi w takich sytuacjach nie zwykli jednak się poddawać i przez całą pierwszą połowę na bramkę Ghany sunął atak za atakiem. Przeciwnicy nie zamierzali bronić wyniku i raz po raz bardzo groźnie kontratakowali. Jasne było, że w tym meczu bramki jeszcze padną.

Druga połowa stała pod znakiem jeszcze większych emocji. W 65 minucie miało miejsce kontrowersyjne zdarzenie. Po nieudanej pułapce ofsajdowej na sytuacje sam na sam z bramkarzem Czech w polu karnym wyszedł Matthew Amoah. Czeski obrońca, Tomas Ujfaulsi chcąc ratować sytuacje zahaczył od tyłu w nogi piłkarza Ghany, który padł na 10 metrów przed bramką. Sędzia wskazał na rzut karny, a Czecha ukarał czerwoną kartką. Żółtą kartkę otrzymał także Asamoah Gyan, który trafił do siatki w momencie, kiedy Ujfaulsi nie opuścił jeszcze boiska. W powtórzonej próbie piłka odbiła się od słupka dając nadzieje czeskim kibicom na odwrócenie niekorzystnego wyniku.

Od tego momentu mecz przypominał rozpaczliwą walkę Czechów w celu zdobyciu wyrównującego gola. Środek pola praktycznie nie istniał więc po kontrataku Czech piłka w ciągu paru sekund znajdowała się błyskawicznie pod bramką Petra Cecha. Każda akcja w dodatku kończyła się strzałem na bramkę! Kibice przeżywali niesamowite emocje.

Czesi grając w osłabieniu nie angażowali się całym zespołem w obronie przez co tylko dzięki świetnej dyspozycji swojego bramkarza uratowali się od pogromu.

To jednak Ghana okazała się lepsza udowadniając to golem na 2-0 strzelonym dopiero w 82 minucie przez Sulleya Muntariego. Ale nawet fakt straty drugiego gola nie zabił wiary w piłkarzach Czeskiej Republiki. Wiedząc, że o ostatecznych miejscach w grupie może decydować różnica bramek atakowali z taką samą zawziętością jak wcześniej. Mecz jednak zakończył się wygraną piłkarzy z „Czarnego Lądu”

W ciągu całego meczu na bramki padło aż 34 strzały co idealnie oddaje walkę obu drużyn. Więcej, bo aż 20 było w wykonaniu Ghany. Oba zespoły w końcowym rozrachunku posiadały piłkę po 50% czasu.

Czechy - Ghana 0:2 (0:1)
Bramki: Asamoah Gyan (2. min), Sulley Muntari (82. min).
Żółte kartki: Vratislav Lokvenc - Otto Addo, Michael Essien, Asamoah Gyan, Derek Boateng, Sulley Muntari, Habib Mohammed.
Czerwona kartka - Tomas Ujfaulsi (Czechy, 65. min)
Sędzia: Horacio Elizondo (Argentyna). Widzów 43 000.

Czechy: Petr Cech - Zdenek Grygera, Marek Jankulovski, David Rozehnal, Tomas Ujfalusi - Tomas Galasek (46. min - Jan Polak), Pavel Nedved, Karel Poborsky (56. min - Jiri Stajner), Tomas Rosicky, Jaroslav Plasil (68. min - Libor Sionko) - Vratislav Lokvenc.
Ghana: Richard Kingston - John Paintsil, Habib Mohammed, John Mensah, Illiasu Shilla - Sulley Muntari, Michael Essien, Stephen Appiah, Otto Addo (46. min - Derek Boateng) - Asamoah Gyan (85. min - Razak Pimpong) - Matthew Amoah (80. min - Eric Addo).

W drugim meczu, rozgrywanym o godzinie 21:00 w Kaiserslautern na Fritz-Walter-Stadion Włochy podejmowały reprezentacje USA. Dla Amerykanów był to mecz ostatniej szansy w którym przegrana oznaczała by pożegnanie z mistrzostwami.

Mecz był dramatyczny od samego początku aż po ostatni gwizdek arbitra. USA rozpoczęło bez respektu dla rywala. Przycisnęli Włochów stwarzając sobie parę okazji bramkowych, mało z nich jednak kończyło się oddaniem celnego strzału w światło bramki Gianluigi Buffona.

Pierwsza bramka w meczu padła dla Włoch w 22 minucie. Jej strzelcem był Alberto Gilardino, piłkarz AC Milan. Amerykanie skoncentrowali wszystkie swoje siły na akcjach ofensywnych by odrobić straty. Na efekty nie trzeba było długo czekać, po akcji w zamieszaniu bramkowym piłkę skiksował włoski obrońca Cristian Zaccardo nie dając szans Buffonowi.

Mecz rozpoczął się od nowa, w tym momencie jeden punkt nie satysfakcjonował żadnej z drużyn. Spotkanie się zaostrzyło. Już w minutę po wyrównaniu Daniele De Rossi brutalnie faulował napastnika USA Briana McBride’a za co otrzymał czerwoną kartkę. Zakrwawionego McBride’a do gry szybko przywrócili lekarze. Liczba graczy w obu drużynach wyrównała się tuż przed przerwą. Po kolejnym brutalnym faulu Urugwajski sędzia był bezwzględny. Tym razem czerwoną kartkę zobaczył Pablo Mastroeni.

Druga połowa zapowiadała się bardzo ciekawie: remis 1-1, po dziesięciu piłkarzy na boisku. Tego dnia jednak sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Już w 2 minuty po rozpoczęciu drugiej połowy drugą żółtą, w efekcie czerwoną kartkę otrzymał Eddie Pope. Piłkarze USA do końca musieli grać bez 2 piłkarzy. Od tego momentu Włosi przejęli inicjatywę i przeprowadzali atak za atakiem.

Ostatnie minuty to desperackie atak na bramkę Amerykanów broniących się wszystkimi siłami.
Piłkarzem, któremu całe Stany Zjednoczone będą dziękować, jeśli USA uda się awansować do następnej rundy będzie bramkarz - Kasey Keller. Parę mistrzowskich parad zapobiegło przegranej, dzięki czemu USA zachowało szanse na awans.

Włochy - USA 1:1 (1:1)
Bramka - Alberto Gilardino (22 min.) - Cristian Zaccardo (27 min. - sam.).
Żółte kartki: Francesco Totti, Gianluca Zambrotta - Eddie Pope.
Czerwone kartki: Daniele De Rossi (28 min. - za faul) - Pablo Mastroeni (45 min. - za faul), Eddie Pope (47 min. - za drugą żółtą).
Sędziował: Jorge Larrionda (Urugwaj).
Widzów: 45 000.

Włochy: Gianluigi Buffon - Cristian Zaccardo (54 min. - Alessandro Del Piero), Alessandro Nesta, Fabio Cannavaro, Gianluca Zambrotta - Daniele De Rossi, Andrea Pirlo, Simone Perrotta - Francesco Totti (35 min. - Gennaro Gattuso) - Luca Toni (61 min. - Vincenzo Iaquinta), Alberto Gilardino;

USA: Kasey Keller - Steve Cherundolo, Oguchi Onyewu, Eddie Pope, Carlos Bocanegra - Clint Dempsey (62 min. - DaMarcus Beasley), Pablo Mastroeni, Claudio Reyna, Bobby Convey (52 min. - Jimmy Conrad) - Landon Donovan - Brian McBride.

źródło: własne

Holandia - WKS. Dramatyczna końcówka

Kategoria wpisu: MŚ 2006 — admin at 11:34 pm on piątek, czerwiec 16, 2006

Po dramatycznej końcówce Holandia pokonała Wybrzeże Kości Słoniowej 2-1. Wszystkie gole padły już w pierwszej połowie, jednak spotkanie nie straciło na jakości. Wręcz przeciwnie – pasywnie dotąd zachowująca się drużyna WKS przeprowadzała atak za atakiem by odrobić straty.

Pierwszy gol padł po pięknym – atomowym strzale Robina van Persie z około 20 metrów z rzutu wolnego. Zawodnik Arsenalu nie dał najmniejszych szans na obronę bramkarzowi Tizie. Chwilę później było już 2-0 dla „pomarańczowych”. Po nieudanej pułapce ofsajdowej do idealnej sytuacji doszedł Ruud van Nistelrooy, który nie zwykł marnować takich sytuacji.
Drużyna z Afryki jednak nie zamierzała poddać się bez walki jak inny grupowy rywal – Serbia i Czarnogóra w meczu z Argentyną (wygrana Argentyny 6-0) i ruszyła do ataku. Na efekty nie trzeba było długo czekać bowiem w 38 do piłki dopadł Bakari Kone i ładnym strzałem w lewy róg bramki pokonał dobrze dotąd spisującego się Edwina van der Sara. Więcej goli niestety już nie padło.

Próbując odmienić sytuacje trener „Słoni” szybko dokonał trzech zmian przestawiając się na jeszcze bardziej ofensywny styl gry – na zmiany szybko zareagował także Marco van Basten wpuszczając na boisko zawodników defensywnych.

Cały mecz odbywał się na bardzo dobrym poziomie. Obie drużyny grały bardzo dobrze. Mądrze w obronie – nie dopuszczając do straty gola, oraz często wyprowadzając groźne kontry.

Na negatywną opinie zapracował sobie Didier Droga, który niejednokrotnie próbował wymusić na sędziach odgwizdanie faulu na sobie poprzez efektywne padnięcia na murawę po styczności z zawodnikami z Holandii.

Końcówka spotkania to dramatyczna walka o wyrównanie. W ciągu ostatnich 5 minut piłarze WKS zamknęli Holendrów na swoim polu karnym jednak nie zdołali przechylić szali na swoją korzyść.

Drużyna Wybrzeża Kości Słoniowej pożegnała się z mundialem i w ostatnim grupowym meczu zagra z Serbią i Czarnogórą o honor. Holandia będzie walczyć z Argentyną o pierwsze miejsce w grupie.

Holandia - Wybrzeże Kości Słoniowej 2:1 (2:1)
Bramki: Van Persie (23 min.), Van Nistelrooy (27 min.) - B. Kone (38 min.)
Żółte kartki: Mathijsen, Robben, Van Bommel, Boulahrouz - Zokora, Drogba, Boka.
Sędzia: Oscar Ruiz (Kolumbia).
Widzów 52 000.

Holandia: Edwin van der Sar - Johnny Heitinga (46 min. - Khalid Boulahrouz), Andre Ooijer, Joris Mathijsen, Giovanni van Bronckhorst - Wesley Sneijder (50 min. - Rafael van der Vaart), Mark van Bommel, Philip Cocu - Robin van Persie, Ruud van Nistelrooy (73 min. - Denny Landzaat), Arjen Robben.

Wybrzeże Kości Słoniowej: Jean-Jacques Tizie - Emmanuel Eboue, Kolo Toure, Abdoulaye Meite, Arthur Boka - Bakary Kone (62 min. - Aruna Dindane), Didier Zokora, Gneri Yaya Toure, Koffi Romaric N’Dri (62 min. - Gilles Yapi Yapo)- Arouna Kone (73 min. - Kanga Akale), Didier Drogba.

źródło: własne

Polska - Niemcy 0-1 Janas ODEJDŹ

Kategoria wpisu: MŚ 2006, Z życia — admin at 11:34 pm on piątek, czerwiec 16, 2006

Po walce jak równy z równym, pasjonujacym meczu Polska Reprezentacja przegrywa z Niemcami 0-1. Gola straciliśmy dopiero w doliczonym czasie gry. Grając nawet w dziesiątkę stawiliśmy Niemcom opór i nie możemy się wstydzić porażki. Winić możemy tylko Janasa, który czekał ze zmianami do ostatniej chwili, tak gdyby zmienił Sobolewskiego za przygotowanego już Szymkowiaka uniknęlibyśmy czerwonej kartki i nerwowej końcówki.

Pierwsza połowa rozpoczęła się bardzo wyrównanie. Niemcy stworzyli co prawda więcej sytuacji, jednak nie wyniknęło z nich poważniejsze zagrożenie. Zmiana Jelenia za Szymkowiaka w składzie okazała się bardzo dobrą decyzją, piłkarz Wisły Płock atakował, przeszkadzał oraz dawał się faulować rywalom stwarzając groźne sytuacje. Bardzo dobrze w meczu ponownie zaprezentował się Ebi Smolarek, którego wszędzie było pełno. Nawet pomimo niskiego wzrostu wdawał się w pojedynki główkowe z rosłymi niemieckimi obrońcami co niejednokrotnie owocowało przejęciami futbolówki.

Cały zespół spełnił oczekiwania kibiców. Polacy włożyli w ten mecz zdrowie, poświęcenie, zaangażowanie.

Świetnie zaprezentowała się cała obrona, nawet Baszczyński popełniający na początku błędy już po 30 minutach gry stał się pewnym punktem defensywy. Pozostali obrońcy: Bartosz Bosacki, Michał Żewłakow i Jacek Bąk umiejętnie rozbijali akcje popełniając dużo mniej błędów niż w meczu z Ekwadorem. Dodatkowo boczni obrońcy raz po raz wychodzili do przodu wspomagając wyprowadzanie ataku.

W 72 minucie Radosław Sobolewski, musiał uciec się do faulu na wychodzącym na dobrą pozycję Miroslavie Klose w konsekwencji czego otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Kartka nie była tyle za brzydki faul co za zatrzymanie akcji po której mogło dojść do sytuacji bramkowej. Była to 72 minuta. Do całego zdarzenia mogło by w ogóle nie dojść jeśli nasz trener – Paweł Janas dokonałby zmiany do której od początku 45 minuty przygotowywał się Mirosław Szymkowiak. To właśnie „Szymek” prawdopodobnie zmieniłby zmęczonego Sobolewskiego.

Cały naród od już od pierwszych minut drugiej połowy widział, że mecz nie wychodzi ani Maciejowi Żurawskiemu ani Jackowi Krzynówkowi. Cały naród oprócz Pawła Janasa, który na rozgrzewkę wysłał m.in. defensywnego pomocnika Mariusza Lewandowskiego… Zachowanie trenera to skandal. Pierwsza zmiana została dokonana dopiero w 77 minucie! Kiedy Niemcy już w tym samym czasie mieli na boisku trzech świeżych zawodników.

Podstawowy błąd to brak reakcji na sytuacje na boisku, kiedy Juergen Klinsmann nerwowo wykrzykiwał na swoich zawodników Paweł Janas siedział spokojnie na ławce! Drugi to brak zmiany Pawła Brożka lub Grzegorza Rasiaka za Żurawskiego, który w tym meczu dosłownie nic nie pokazał oraz zmiany Kamila Kosowskiego za bezbarwnego Jacka Krzynówka.

Polacy oddali na bramkę niemiecką jedynie 5 strzałów, z czego tylko 3 były celne. Niemcy aż 16 i 8 w światło bramki.

Zabójczy cios zadał Polakom Oliver Neuville w pierwszej minucie doliczonego czasu, który po błędzie naszej obrony – (głównie Dariusza Dudki, który na ostanie 7 minut zmienił Michała Żewłakowa) oszukał Boruca umieszczając piłkę w siatce.

Mecz ten udowodnił, że Polacy potrafią walczyć, że nasza Reprezentacja w trudnych chwilach może powalczyć z najlepszymi. Kibice, którzy oglądali ten mecz odeszli ze spuszczonymi głowami, jednak nikt im nie może powiedzieć, że nie umiemy grać w piłkę. Udowodnił jednak jakiego słabego mamy trenera, który po mistrzostwach musi się pożegnać ze swoją funkcją.

Niemcy wygrywając zapewnili sobie awans. Jeśli jutro Ekwador choćby zremisuje pozbawi nas złudzeń.

Skład Niemców:

1. Jens Lehmann - 3. Arne Friedrich (64 - 22. David Odonkor), 21. Christoph Metzelder, 17. Per Mertesacker, 16. Philipp Lahm - 18. Bernd Schneider, 8. Torsten Frings , 13. Michael Ballack, 7. Bastian Schweinsteiger (77 - 18. Tim Borowski) - 20. Lukas Podolski (71 - 10. Oliver Neuville), 11. Miroslav Klose

Skład Polaków:

1. Artur Boruc - 4. Marcin Baszczyński, 19. Bartosz Bosacki, 6. Jacek Bąk, 14. Michał Żewłakow (83 - 17. Dariusz Dudka) - 21. Ireneusz Jeleń (91 - 23. Paweł Brożek), 16. Arkadiusz Radomski, 7. Radosław Sobolewski, 8. Jacek Krzynówek (77 - 18. Mariusz Lewandowski) - 15. Euzebiusz Smolarek, 9. Maciej Żurawski

źródło: własne

Tunezja - Arabia Saudujska 2-2

Kategoria wpisu: MŚ 2006 — admin at 11:33 pm on piątek, czerwiec 16, 2006

Mecz Tunezja – Arabia Saudyjska należał, pomimo czterech bramek do jednego z najnudniejszych rozgrywanych do tej pory na mistrzostwach.

Od 23 minuty, kiedy Tunezja strzeliła gola na 1-0 nic się nie działo, Arabia atakowała, Tunezja jakby się tylko broniła.. I tak aż do 57 minuty, kiedy wyrównującego gola strzelił Yasser Al-Qahtani. Od tego momentu Saudyjczycy próbowali powalczyć o zwycięstwo. Jednak ich akcje ofensywne nie należą do najmocniejszych. Udało się podwyższyć na 2-1 dzięki golu strzelonemu przez Sami Al-Jabera, który dostał bardzo dobre podanie i wyszedł sam na sam z bramkarzem Tunezji Ali Boumnijelem. Gol był zawiniony przez fatalne ustawienie tunezyjskiej obrony. Do końca pozostało 6 minut i wydawało się, że jest już po meczu. Tymczasem w drugiej minucie doliczonego czasu na 2-2 wyrównał Radhi Jaidi. Wynik spotkania nie uległ już zmianie.

Tunezja - Arabia Saudyjska 2:2 (1:0)
Bramki: Ziad Jaziri (23 min.), Radhi Jaidi (90 min.) - Yasser Al-Qahtani (57 min.), Sami Al-Jaber (84 min.)
Żółte kartki: Karim Haggui, Riadh Bouazizi, Adel Chedli
Sędzia: Mark Shield (Australia)
Widzów: 60 000

Tunezja: Ali Boumnijel - Hatem Trabelsi, David Jemmali, Karim Haggui, Radhi Jaidi - Hamed Namouchi, Riadh Bouazizi (55 min. - Mehdi Nafti), Jawher Mnari, Adel Chedli (69 min. - Kaies Ghodhbane) - Yassine Chikhaoui (82 min. - Karim Essediri), Ziad Jaziri

Arabia Saudyjska: Mabrouk Zaid - Ahmed Dukhi-Al Dosari, Redha Tuker, Hamad Al Montashari, Hussein Sulaimani - Omar Al Ghamdi, Mohammed Noor (76 min. - Ameen Mohammed Haidar), Khaled Aziz, Nawaf Al Temyat (67 min. - Malek Al-Hawsawi), Saud Khariri - Yasser Al Qahtani (82 min. - Sami Al-Jaber)

Włochy - Ghana. Debiut bez respektu

Kategoria wpisu: MŚ 2006 — admin at 11:46 pm on poniedziałek, czerwiec 12, 2006

W ostatnim poniedziałkowym meczu Włochy rozgrywały mecz z debiutantem z Afryki – Ghaną. Pomimo faktu, iż w mediach nie dawano szans przeciwnikom trzykrotnych zdobywców Pucharu Świata piłkarze Ghany podeszli do meczu bez respektu dla rywala. Zagrali bardzo odważnie, do przodu nie broniąc się wyłącznie na własnej połowie. Cała pierwsza połowa odbywała się w bardzo szybkim tempie.

Oba zespoły raz po raz atakowały bramkę przeciwników. Pierwszy do siatki trafił dla Włochów Andrea Pirlo w 40 minucie. Pirlo dopadł do piłki bitej z rogu przez Francesco Tottiego i potężnym strzałem nie dał szans bramkarzowi. Po pierwszej połowie nie było widać jakoby Ghana była zespołem znacznie gorszym. Oba zespoły toczyły bardzo wyrównany bój o czym może świadczyć posiadanie piłki – po 50%.

Na drugą połowę Ghana wyszła jeszcze bardziej zdeterminowana momentami osiągając wyraźną przewagę nad rywalami jak się utarło uważać – świetnie grającymi w obronie. Momentami ręce same składały się do oklasków. Jednak ani Michael Essien ani Stephen Appiah – najlepsi gracze Ghany na boisku nie byli w stanie odwrócić wyniku spotkania. Sędzia nie uznał dwóch karnych które ewidentnie należały się Ghanie a które mogły odmienić sytuacje w całym meczu. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu reprezentację Ghany dobił rezerwowy - Vincenzo Iquanita, który bezwzględnie wykorzystał koszmarny błąd obrońcy - Samuela Kuffoura ogrywając w sytuacji jeden na jeden świetnie spisującego się do tej pory bramkarza Richarda Kingstona. Pozostałe mecze w tej grupie zapowiadają się pasjonująco.

Włochy - Ghana 2:0 (1:0)
Bramka: Andrea Pirlo (40 min.), Vincenzo Iquanita (83 min.)
Żółte kartki: Daniele de Rossi (10 min.), Mauro Camoranesi (62 min.), Vincenzo Iquanita (87 min.) - Sulley Muntari (40 min.), Asamoah Gyan (65 min.)
Sędzia: Carlos Simon (Brazylia)
Widzów: 43 000

Włochy: Gianluigi Buffon - Cristian Zaccardo, Alessandro Nesta, Fabio Cannavaro, Fabio Grosso - Daniele De Rossi, Andrea Pirlo, Simone Perrotta, Francesco Totti (56 min. - Mauro Camoranesi) - Luca Toni (82 min. - Alessandro del Piero), Alberto Gilardino (64 min. - Vincenzo Iquanita)
Trener: Marcello Lippi.
Ghana: Richard Kingston - John Paintsil, Samuel Kuffour, Emmanuel Pappoe (46 min. - Illiasu Shilla), John Mensah - Michael Essien, Stephen Appiah, Sulley Muntari, Eric Addo - Matthew Amoah (68 min. - Razak Pimpong), Asamoah Gyan (89 min. - Alex Tachie-Mensah)
Trener: Ratomir Dujkovic (Serbia i Czarnogóra).

Meksyk - Iran 3-1, Dobra postawa Iranu

Kategoria wpisu: MŚ 2006 — admin at 7:27 pm on niedziela, czerwiec 11, 2006

Reprezentacja Meksyku w pierwszym meczu grupy D pokonała Iran 3-1. Wynik nie oddaje przebiegu spotkania. Po bardzo wyrównanej pierwszej połowie (1-1) Meksykanie nie mogli przebić się przez bardzo dobrze spisującą się irańską linię obrony. Dopiero fatalny błąd popełniony w 76 minucie przez bramkarza - Ebrahima Mirzapoura i jeszcze gorsza interwencja obrońcy - Rahmana Reazei sprowokowała groźną sytuację zamienioną na gola przez Omara Bravo – był to drugi gol tego piłkarza.

Trzy minuty później było praktycznie po meczu. Po podręcznikowym dośrodkowaniu piłkę głową do siatki na 3-1 skierował naturalizowany Brazylijczyk – Zinha. Od tego momentu stało się jasne, że z tego spotkania Meksyk wyjdzie zwycięsko. Trybuny oszalały a podłamani piłkarze Iranu nie byli już w stanie zagrozić bramce Oswaldo Sancheza.

Meksyk - Iran 3:1 (1:1)
Bramki: Omar Bravo (28 min., 76 min.), Zinka (79 min.) - Yahya Golmohammadi (36 min.)
Żółte kartki: Gerardo Torrado, Carlos Salcido - Javad Nekonam
Sędziuje: Roberto Rosetti (Włochy). Widzów 41 000.

Meksyk: Oswaldo Sanchez - Carlos Salcido, Ricardo Osorio, Rafael Marquez, Mario Mendez, Gonzalo Pineda - Pavel Pardo, Gerardo Torrado (46 min. - Luis Perez), Omar Bravo - Guillermo Franco (46 min. - Zinha), Jared Borgetti (52 min. - Jose Francisco Fonseca).

Iran: Ebrahim Mirzapour - Hossein Kaebi, Rahman Rezaei, Yahya Golmohammadi, Mohammad Nosrati (81 min. - Arash Borhani) - Mehdi Mahdavikia, Javad Nekonam, Ali Karimi (63 min. - Mahrzad Madanchi), Andranik Taymoorian - Ali Daei, Vahid Hashemian.

źródło: własne

Grupa “śmierci” - Serbia pokonana

Kategoria wpisu: MŚ 2006 — admin at 4:21 pm on niedziela, czerwiec 11, 2006

W drugim meczu grupy „śmierci” jaką przyjęło się nazywać grupę C Holandia po meczu na bardzo wysokim poziomie pokonała reprezentacje Serbii i Czarnogóry. Najlepszym piłkarzem w meczu okazał się Arjen Robben, który strzelił bramkę już w 18. minucie. Jedyną, jak się później okazało. Także przez niego przeprowadzane było większość akcji ofensywnych Holandii.

Serbia i Czarnogóra nie podłamała się i drugą połowę zaczęła z jeszcze większym poświęceniem. Bardzo dobrą zamianę dał Ognjen Korman który wszedł w końcówce pierwszej połowy zmieniając Djordjevica. Ataki Serbii rozpoczynały się właśnie od tego piłkarza. Jednak pomimo wielu sił jakie włożyli piłkarze Serbii i Czarnogóry w próbę wyrównania nie byli w stanie strzelić gola „pomarańczowym”.

Mecz był jednak wyrównany. Holendrzy oddali na bramkę Dragoslava Jevrica 12 strzałów - Serbowie odpowiedzieli tylko jednym mniej. Statystyka posiadania piłki 61% - 39% dla zwycięzców nie oddaje przebiegu spotkania. Przewaga Holendrów w posiadaniu piłki polega raczej na dłuższym jej przetrzymywaniu, niż na atakowaniu rywali.

Po pierwszych meczach w grupie prowadzi Argentyna, na drugim miejscu z taką samą ilością punktów jest Holandia. Wybrzeże Kości Słoniowej jest na trzecim miejscu ze stanem zero punktów. Czwarte miejsce zajmuje Serbia i Czarnogóra. (miejsca wynikają z lepszego stosunku bramek).

Serbia i Czarnogóra - Holandia 0:1 (0:1)
Bramka - Arjen Robben (18 min.)
Żółte kartki: Dejan Stankovic, Ognjen Koroman, Ivica Dragutinovic, Goran Gavrancic - Giovanni van Bronckhorst, John Heitinga
Sędzia: Marcus Merk (Niemcy). Widzów 37 216

Serbia i Czarnogóra: Dragoslav Jevric - Goran Gavrancic, Nenad Djordjevic (43 min. - Ognjen Koroman), Mladen Krstajic, Ivica Dragutinovic - Albert Nadj, Igor Duljaj, Dejan Stankovic, Predrag Djordjevic - Mateja Kezman (67 min. - Danijel Ljuboja), Savo Milosevic (46 min. - Nikola Zigic).

Holandia: Edwin van der Sar - Johnny Heitinga, Andre Ooijer, Joris Mathijsen (86 min. - Khalid Boulahrouz), Giovanni van Bronckhorst - Mark van Bommel (60 min. - Denny Landzaat), Wesley Sneijder, Philip Cocu - Robin van Persie, Ruud van Nistelrooy (69 min. - Dirk Kuyt), Arjen Robben.

Źródło: własne

Następna strona »