Noga już zdrowa
Po tym jak 1 lipca skręciłem nogę w kolanie praktycznie już nie ma śladu (skutków) - noga szybko rozćwiczona. Po 11 dniach od skręcenia wsiadłem na rower i przejechałem 30 km - oczywiście jeszcze bardzo delikatnie. Później trochę pokręciłem po okolicy, przejechałem trasę maratonu chrzanowskiego by po 16 dniach strzelić 125 kilometrów na górę Leskowiec (922 m.n.p.m) z niezliczoną ilością bardzo trudnych i długich podjazdów w terenie.
Jak to się stało że jest tak dobrze po tak którkim czasie? Nie wiem, ale jakoś mało mnie to przejmuje ;) Sam zakładałem że po 14 dniach od urazu wsiąde na rower. Wiara, upór i determinacja działają jednak cuda :]
I pomyśleć że w tym momencie powinienem mieć jeszcze szynę gipsową na nodze..