Co wziąć ze sobą na wycieczkę rowerową w Beskidy? To pytanie mogli sobie zadawać ci, którzy postanowili się z nami wybrać niebanalną trasą: Trzebinia – Andrychów – Przełęcz Kocierska – wjazd na szlak terenowy pieszy przez Czarny Groń, Łamaną Skałę na Laskowiec – wjazd na szlak terenowy niebieski prowadzący aż do Wadowic i asfaltem do Trzebini. Łącznie jedyne 130 kilometrów.
Sytuacja przedstawiona na zdjęciu po podjeździe na Przełęcz Kocierską (718 m n.p.m.) idealnie oddaje myśli Foreighta na widok torby na ramię Annihilatora ;-)
Nasz Anni na wycieczkę postanowił ze sobą spakować do torby między innymi: dwa Powerade (to akurat dobrze), spodenki (to na wypadek jakby te co miał na sobie przemoczył) oraz ręczniki papierowe (jeśli by mu się chusteczki skończyły) – ale że to wszystko się jakoś źle trzymało więc wepchnął do środka tekturową teczkę by wszystko usztywnić – w końcu dla początkującego kolarza po ponad stu kilometrach taki ciężar nie mówiąc o wygodzie nie zrobi żadnej różnicy :P Dodam na końcu, że pod koniec i tak urwał torbę przy wypadku na stromym zjeździe :-)
Jak już zacząłem pisać to wspomnę też o koledze z osiedla Anniego – andrzosie (niedaleko pada jabłko od jabłoni ? :P ) Na wycieczkę w Beskidy gdzie wertepów, kamieni i takich tam nie powinno brakować ten zabiera ze sobą w rowerze nóżkę i lusterko (którego swoją drogą nie używa, ale o tym jakby spowodował niezły wypadek nie będę pisał). Blokada do rowera też była raczej zbędna ;) Żeby się zbytnio nie dociążać po nadmiarze żelastwa nie jeździ w kasku..
Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba Kuba jeszcze zabrał ze sobą dwie półtoralitrowe butelki wody ;)
Ilekroć spojrze na pierwszą fotkę wybucham śmiechem. Jednak gdyby nie było takich sytuacji wycieczka była by tylko zwykłą nudną wycieczką. Relacji z wyczieczki nie napisze - Annihilator zrobi to lepiej i zabawniej. Dodam, że przez te 6 godzin jazdy i pozostałe 6 godzin nie wiadomo czego (od 8:30 do 20:30) dawno nie przeżyłem takich wahań nastroju. Od złości (w co ja najlepszego wpakowałem tych ludzi) przez rozpacz (prawie godzinna zmiana dętki andrzosa) do radości (niezapomniane zjazdy, wreszcie koniec, zadowoleni uczestnicy).
Chciałem zorganozować wycieczkę, którą uczestnicy zapamiętają na długo. I myślę, że się to udało (i to nie tylko dzięki siedmiu glebom :P)
W całej wycieczce udział wzięli: keny, Gosia, Foreight, Annihilator, Kuba, andrzos, RuDeK, Smiesny, rozwell oraz biker z Czańca który dołączył do nas w terenie. Wcześniej odłączyli: Wojtek (na kolarce) oraz pan którego imienia nie znam :)