Ekstremalny Maraton w Cięcinie

Zaszufladkowany do: Kolarstwo — admin at 6:17 pm on poniedziałek, Czerwiec 25, 2007

rower-male.jpgrama-male-bloto.jpg

Powyżej fotki mojego rowerka po Maratonie MTB w Cięcinie koło Żywca, który odbył się 25 czerwca 2007. Nie piszę tu praktycznie nic o zawodach, ale o tych warto wspomnieć. 47 kilometrowa trasa poprowadzona ekstremalnie trudnymi szlakami. Bardzo dłuuuugie, strome podjazdy, ekstremalnie trudne zjazdy, po błocie wśród odstających kamieni i korzeni w kałużach głębokich niejednokrotnie powyżej połowy koła. Po prostu super.

Takiej ekstremy jeszcze nie przeżyliśmy. (Do poprzedniej największej ekstremy zaliczałem maraton na Festiwalu Rowerowym w 2006 roku w Szklarskiej Porębie – głównie za sprawą głównego 6 kilometrowego podjazdu gdzie gryzło się kierownicę by podjechać i zjazdów gdzie co 20 metrów leżała belka odprowadzająca wodę z trasy, którą trzeba było przeskakiwać przy 50km/h).

Po mocnym starcie i efektownej glebie prowadzącego pilota na quadzie, który w ostatniej chwili zorientował się że ma skręcić na podjazd wszystko się zaczęło. Stromy podjazd po płytach betonowych, bardzo szybki zjazd, kawałek asfaltu i w końcu baaaardzo długi podjazd na którym nam się wszystkiego odechciało z Foreightem (z którym jechałem od 4 kilometra). Zaczęliśmy żartować i luźno traktować całe zawody :) Na szczycie prawidziwa ulga że to już koniec gryzienia kierownicy, zaczęły się piękne widoki na okolicę (aż się prosiły by stanąć i zrobić fotkę) i zjazdy. Prawdziwe, bardzo trudne, ekstremalne długie błotne zjazdy (uwielbiamy to swoją drogą), gdzie bardzo dużo zyskiwaliśmy przewagi nad pozostałymi. Na dole znów trzeba było wyjechać pod górę by zjechać.. i tak w kółko. Na uwagę zasługuje odcinek po pierwszym bufecie gdzie nikomu normalnemu nie przyszło by do głowy by tam pchać się rowerem ;) Błota i wody na szlaku w życiu tyle nie widziałem. Kałuże prawie pół metrowej głębokości nie były niczym dziwnym :) Ekstrema na maks. Końcowe 4 kilometry to już asfalcik, lekki pojdazd do mety.

Przyjechaliśmy razem 23/24 miejsce w Open. Jak na formę, którą sobą obecnie reprezentuje to bardzo wysoko wylądowałem ;) Gdyby nie Foreight to pewnie by mi się nie chciało ciągnąć na tych podjazdach :P

Z Biker Trzebinia startowali też: Wojtek (8 open), rozwell (52 open) i Gosia (3 miejsce w kategorii kobiet). Gratulacje dla wszystkich, którzy ukończyli te zawody. Szczególnie dla Gosi, która była bardzo zła na trasę jednak pokazała, że pomimo trudności potrafi walczyć do końca i nie poddać się. Na prawdę nie wiele jest kobiet, które po pierwszym podjeździe by nie rzuciły rowerem z wściekłości ;) Samo pokonanie tak trudnej trasy jest sukcesem i będzie jeszcze gługo wspominane :)

Mapa zawodów

3 komentarzy »

63

komentarz - autor: foxiu

26/06/2007 @ 12:27

ten Twój rower to tak normalnie brudny. jak zwykle po górach. nic nadzwyczajnego ;)

64

komentarz - autor: ktos

08/07/2007 @ 19:58

wczoraj wlasnie przejechalem ta trase ale zaczolem od podjazdu po plytach pod ta piekielna ficonke zrobilem ok 35 km w czasie 2.40 nie wiem czy to dobry wynik(jestem amatorem)pozdrawiam i wszystkich zapraszam do zmierzenia sie z ta trasa bo warto!

65

komentarz - autor: keny

08/07/2007 @ 20:40

maraton miał około 46 kilometrów, ja to zrobiłem w 3:06, wyniki sobie sprawdź na http://www.masyw.beskidy.info.pl/wyniki.html ;)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI
dodajdo.com

Dodaj komentarz

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>