Wreszcie na rowerze
Dziś pogoda też za bardzo nie sprzyjała, ale w końcu ile można wytrzymać bez roweru.. ;-) Zrobiłem sobie traskę krótką - 27 km - nastawiając się na zaliczenie paru podjazdów. Temperatura spadała, zaczęło się robić ciemno i musiałem wrócić. Ale i tak nie było źle. Szkoda tylko że tyle wody na drodze jeszcze… Wróciłem po godzinie i 5 minutach “lekko” schlapany. Ale czego się nie robi dla przyjemności :)
Pierwsze zawody najprawdopodobniej 9 kwietnia gdzieś w Krakowie
